•  

    pokaż komentarz

    Tutaj jest wyjasnienie o co chodzi:

    http://www.motofakty.pl/artykul/likwidacja-szkody-kontrowersyjny-projekt-zmian-w-prawie.html

    Efektem takiego zapisu będzie praktyczne pozbawienie takich klientów należnych im praw w dochodzeniu swoich roszczeń wobec zakładów ubezpieczeniowych. Do tej pory obroną praw klientów w zakresie powszechnej praktyki zaniżania wartości odszkodowania zajmowały się głównie serwisy naprawcze, wykonujące usługę naprawy pojazdu dla klienta. Po wprowadzeniu opisanej wyżej zmiany, klient będzie musiał samodzielnie toczyć spory sądowe z ubezpieczycielem o ewentualne zaniżenie odszkodowania. Jako, że kwoty zaniżenia zwykle wynoszą po kilkaset złotych od jednej naprawy, oczywistym jest, że zdecydowana większość klientów nie będzie w stanie dochodzić tak niskich roszczeń na drodze sądowej.

    Jakie będą tego konsekwencje? Gigantyczne. Czy wyobrażacie sobie Państwo, że klient będzie wynajmował prawnika, żeby dochodzić 200 złotych niedopłaty? Albo w jaki sposób serwisy będą dochodzić teraz niedopłat z ubezpieczenia? Będą musiały domagać się ich od klienta w sądach? System powypadkowych napraw samochodów cofnie się cywilizacyjnie do lat 90-tych. Tysiące Polaków znów będą musiały płacić za naprawy z góry i czekać tygodniami na decyzje ubezpieczyciela i swój samochód. Ale czy to ważne? Ważne, że towarzystwa ubezpieczeniowe zarobią dodatkowe kilkadziesiąt milionów złotych rocznie" - czytamy w stanowisku Związku Dealerów Samochodów.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie kilkaset złotych a kilka tysięcy
      Likwidowałem niewielką szkodę tylko przedni zderzak, jakieś plastiki, atrapa.
      Ubezpieczyciel wycenił naprawę na 1050 zł
      Naprawa na oryginalnych częściach (zgodnie z polisą) wykonana przez dobry warsztat (nie ASO) cena 3950 zł
      Ja rozumiem 200-500 zł ale kuuurła 75% zaniżyć odszkodowanie!!!
      Nazwijmy sprawę po imieniu
      Złodzieje i tyle

      Do tego prawne zablokowanie możliwości cesji roszczeń i mamy eldorado dla wyłudzaczy składek przez pseudo ubezpieczycieli.

    •  

      pokaż komentarz

      @quwert: Mialem ten sam problem. Naprawa wyceniona na 22 000 zl a oni proponuja 9000 zl. 2.5 razy mniej. Ostatecznie zaplacili 20000.

      źródło: i.imgur.com

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz:
      ostatnia wycena z PZU to było coś 1000-2000zł, w serwisie wyszło 8000zł + śmiech jak im powiedziałem, jaką kwotę chciało wypłacić PZU "na rękę bez faktur"

    •  

      pokaż komentarz

      @quwert: tę cenę, którą dostałeś to wariant kosztorysowy. Zawsze tak proponują, dlatego płacisz dodatkowo za wariant serwisowy (czyli naprawa na oryginalnych częściach itp). Ubezpieczyciel się trochę zabezpiecza, bo wypłacając Ci, nie ma pewności, że naprawisz szkodę (potem za 2 miesiące możesz powiedzieć, że znowu jebnąłeś i chcesz kolejne odszkodowanie za tę samą szkodę, tutaj trochę bardziej dogniesz, tam uszczerbisz i już szkoda będzie wyglądać inaczej niż wcześniej). Płacąc warsztatowi, ubezpieczyciel ma pewność, że naprawa została wykonana i ich nie naciągasz.

    •  

      pokaż komentarz

      Naprawa na oryginalnych częściach (zgodnie z polisą) wykonana przez dobry warsztat (nie ASO) cena 3950 zł
      Ja rozumiem 200-500 zł ale kuuurła 75% zaniżyć odszkodowanie!!!


      @quwert: Dwa razy miałem tak samo. Za drugim razem nawet nie umawiałem się do wyceny samodzielnie tylko od razu w ASO - niech się chłopaki dogadają ile to ma kosztować.

      Ubezpieczyciele lecą w kulki, zaniżają masakrycznie i dodatkowo rżną głupa wysyłając SMSy w stylu: "zgódź się na naszą wycenę, pieniądze jutro na twoim koncie" - poziom audiotele z lat 90.

      Z drugiej strony ASO też leci w kulki bo bardzo zawyżają wycenę, przez co rosną koszty ubezpieczeń. A jak mam kolizję nie ze swojej winy to nie będę szukał "taniego mechanika" tylko pojadę do ASO bo tam mam gwarancję jakości.

      Raz mi wjechał w tył Cliówki jakiś palant przed pasami. Porysował zderzak ale w ASO okazało się, że połamał "strefę zgniotu" czyli takie plastikowe skrzyneczki pod zderzakiem i niestety wgniótł trochę płytę podłogową. Minimalne odkształcenie, nie było problemów z zamykaniem klapy, zbieżnością, etc... ASO wyceniło na 12000 co równa się szkodzie całkowitej... Oczywiście "pokombinowali" żeby zejść do 11500 i naprawić bez szkody. Gdyby to było z mojej winy to bym w życiu nie wydał 12000 za naprawę 15-letniego auta, już dość styranego... Zderzak bym co najwyżej zapolerował (nie był pęknięty), skrzynki przekleił z "używanego", płytę podłogową wyklepał i pomalował. Może 1500 by to kosztował max. No ale nie moje pieniądze to mi "wisi" więc ASO + samochód zastępczy (na koszt sprawcy).

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz: dokładnie tak jest.

      Kiedyś likwidowałem szkody w pewnym ASO. Przyjeżdżali właściciele pojazdów (poszkodowani w wypadku) z prośbą o wycenę, bo mają skasowany wóz, a ubezpieczyciel daje im jakieś śmieszne pieniądze. I tak było w 99% przypadków - na oryginalnych częściach wychodziła kwota np. 40 000, ubezpieczyciel szedł w zaparte, że da 7000, bo to można naprawić, to można skleić, a to w ogóle kupić używane gdzieś na targu pod mostem. Potem taka naprawa trwała tygodniami, bo było 5 wizyt rzeczoznawców, bo skoro jednak trzeba nowe, a nie z gównolitu używkę, no to oni muszą ponownie obejrzeć, wycenić, 3 tygodnie znów czekać. Potem robota rusza, wychodzą kolejne uszkodzenia wewnątrz, znów analiza kwot, bo nie chcą płacić. Ma-sa-kra.

    •  

      pokaż komentarz

      @sopel87: ale oni mają psi obowiązek Ci wypłacić tę kasę, a Ty możesz przepuścić ją na dziwki i koks. A samochód zalepić taśmą klejącą.

    •  

      pokaż komentarz

      potem za 2 miesiące możesz powiedzieć, że znowu jebnąłeś i chcesz kolejne odszkodowanie za tę samą szkodę

      @sopel87: Ubezpieczyciel nie robi czasem zdjęć szkody? Trochę trudno przyj$?%ć 2 razy i mieć identyczną szkodę.

    •  

      pokaż komentarz

      @NosaczZpassata: dlatego też napisałem o dodatkowych uszczerbkach, dogięciach, zagięciach. Polak kombinator sobie poradzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @andrewt: i wypłacają, zgodnie z warunkami ubezpieczenia (podejrzewam, że @quwert pisał o szkodzie likwidowanej z AC). Albo kosztorysowo - na zamiennikach, albo serwisowo - płącą serwisowi za faktycznie poniesione koszty.

    •  

      pokaż komentarz

      @quwert: Złodzieje? Pokaż polisę i owu na podstawie których zawarłeś ubezpieczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @sopel87: Zdziwiłbyś się ile ubezpieczyciel ma narzędzi by się przed tego typu zjawiskami chronić. Pierwsze co robię po otrzymaniu nowej szkody to sprawdzam raport szkodliwości. Jeden rzut oka na raport i wiem czy delikwent to kanciarz czy człowiek, który miał po prostu pecha. Pierwszego dnia już wiem jak z takim człowiekiem rozmawiać i co muszę zrobić.

    •  

      pokaż komentarz

      owszechnej praktyki zaniżania wartości odszkodowania zajmowały się głównie serwisy naprawcze, w

      @SNUPPi: oc wszedzie jest takie same

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz: Moje doświadczenie - drobna kolizja, ale zarówno przód jak i tył pojazdu został uszkodzony. Bez zastanowienia odstawiłem samochód do ASO. Półtora tygodnia później odbiór pojazdu z fakturą na około 30.000 zł (nie pamiętam dokładnie). Krótko później otrzymałem decyzję z ubezpieczalni, że oni pokryją koszty do niecałych 3.000 zł i proszą o nr konta do wypłaty odszkodowania. Oczywiście nr konta ani wiadomości zwrotnej nie wysłałem i po dwóch miesiącach kolejny listy - pokryją niecałe 10.000 zł i proszą o nr konta... Gdybym ja miał się z nimi sądzić zanim zwrócą mi rzeczywistą wartość naprawy pojazdu to nie wiem czy życia by mi starczyło. Ale śmiech na sali, dosłownie parę procent rzeczywistych kosztów naprawy chcieli mi zwrócić. Wierzyć się nie chce.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja rozumiem 200-500 zł ale kuuurła 75% zaniżyć odszkodowanie!!!
      Nazwijmy sprawę po imieniu
      Złodzieje i tyle


      @quwert: Kij ma dwa końce. Koszty napraw w ASO są horrendalnie drogie bo producenci oryginalnych części pompują ceny. U mnie za porysowany zderzak tylny, naprawa w ASO ubezpieczalnia zapłaciła 4500pln. W tym 500pln samochód zastępczy, 300 pln robocizna i 3700 zderzak XD. Troszkę dużo jak na kawałek plastiku

    •  

      pokaż komentarz

      Nie kilkaset złotych a kilka tysięcy
      Likwidowałem niewielką szkodę tylko przedni zderzak, jakieś plastiki, atrapa.
      Ubezpieczyciel wycenił naprawę na 1050 zł
      Naprawa na oryginalnych częściach (zgodnie z polisą) wykonana przez dobry warsztat (nie ASO) cena 3950 zł
      Ja rozumiem 200-500 zł ale kuuurła 75% zaniżyć odszkodowanie!!!
      Nazwijmy sprawę po imieniu
      Złodzieje i tyle


      @quwert: złodziejski ubezpieczyciel, pewnie PZU...
      miałem ten sam problem, mieliśmy stłuczke z ciągnikiem ( na szczęście miał OC, ale w pzu...) z jego winy to i z jego ubezpieczenia robione, wszystko w ASO robione bo samochod z salonu od nowości, wycelini naprawe na 13.5k bodajże, ale było że stary samochód więc co sie da to zamienniki, powiedzielismy że niech im będzie...
      przyszło do zderzaka, zamówili zamiennik, nie pasował, PZU powiedziało ze ma byc zamiennik i chuj, więc zamówili drugi, też nie pasował, w tym czasie musieli nam wynająć auto zastępcze na koszt PZU ( był to bus zapomniałem wspomnieć) po 250 zł za dobe...
      skonczyło sie na tym że jeździliśmy 8 dni busem zastępczym, a zderzak który miał wynieść PZU 2500 zł, wyniósł ponad 5 k zł xDD

    •  

      pokaż komentarz

      U mnie natomiast, Toyota 2010 rok, za zderzak, lampę i błotnik chcieli mi dąc 1397 zł . (ʘ‿ʘ)
      Przyjechał rzeczoznawca, który wycenił tą samą kwotę i bezczelnie jeszcze mi mówił, że gdyby ludzie mieli płacić tyle co bierze aso, to nie byli by mądrzy. Ja natomiast mu powiedziałem, że g.. mnie to obchodzi i samochód ma wyglądać jak wygląda (:
      Łączna kwota do zapłaty przez nich to ponad 7000 tyś zł.

    •  

      pokaż komentarz

      @quwert: masakra. Współczuje. Mi auto zrobili, ale za naklejki na aucie nie. Na przelew czekam od dwóch miesięcy, na infolinie dzwoniłem okolo 4x.

    •  

      pokaż komentarz

      @quwert: masakra. Współczuje. Mi auto zrobili bezgotówkowo, ale za naklejki na aucie gdzie powinno trafić do mnie na konto nie. Na przelew czekam od dwóch miesięcy, na infolinie dzwoniłem okolo 4x.

    •  

      pokaż komentarz

      @quwert: @Dorodny_Wieprz: @Dorodny_Wieprz: @janusz0: @ArchDelux:

      Rok temu wyleciał mi pies. Dowód zatrzymany bo wyciekł olej z układu klimy. Całe szczęście znalazł się właściciel psa który do tego przeżył. Pies utknął pod autem, straż podniosła auto na poduszkach i wyciągnęła psiaka. Ten zaczął uciekać, prawdopodobnie do swojego domu. Policjant za nim pobiegł i tak znalazł właściciela, ten akurat miał wykupione dodatkowe ubezpieczenie zwierząt domowych w ubezpieczeniu domu i z tego mogłem naprawić auto.

      Wycenili mi szkodę na niecałe 1300 zł. Stare auto, Seat Leon z 2003 roku. Nie zgodziłem się bo mechanik powiedział ,że to wszystko będzie minimum kosztować koło 3 000 zł. Zadzwoniłem powiedziałem ,że się nie zgadzam i chcę robić na ich koszt w warsztacie wskazanym przez nich.

      Wszystko kosztowało prawie 8000 zł. Nowy zderzak, zaślepki do niego, chłodnica silnika, chłodnica klimy, nabicie klimy, malowanie zderzaka, dolna osłona silnika. Wszystko na oryginalnych częściach. Plus przez ponad 3 tygodnie miałem auto zastępcze forda mondeo z 2015 roku. Moje stare auto jest/było niewiele więcej warte.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz W punkt. Po kolizji jeździłem ponad miesiąc autem zastępczym (przez czas naprawy samochodu w ASO). Na szczęście znalazłem wypożyczalnie która to załatwiała to bezgotówkowo. Po ponad roku jak już praktycznie zapomniałem o sprawie - wezwanie do sądu w charakterze świadka. Gościu nadal walczył o pieniądze za auto zastępcze. Firma ubezpieczeniowa szukała czegokolwiek aby nie wypłacić kasy - doszukali się że niby nie dostałem cennika do zapoznania się przed wynajęciem auta. Ale niestety nie pykło - dzień przed wynajęciem wysłałem im maila skąd będę brał auto z linkiem do strony i cena. Oczywiście maila przekazałem gościowi od auta ale niestety nie wiem jak i kiedy się sprawą rozstrzygnęła. Gdyby nie rozliczenie bezgotówkowe pewnie sam by się tak czołgał po sądach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz: dokladnie mam to samo... tylko szkoda duzo mniejsza. Szkoda z OC sprawcy za pierwszym razem wycenli mi szkode na 800zł, za drugim razem jak auto bylo rozlozone w warsztacie 1000zl... Mechanik powiedzial ze za mniej niz 2500 nie ma co w ogole ruszac i tak sie juz bujam z nimi 1.5mc -.-

    •  

      pokaż komentarz

      @Ukukuki to ciekawe, że nie orzekli szkody całkowitej ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @SNUPPi:

      Pierwsze co robię po otrzymaniu nowej szkody to sprawdzam raport szkodliwości. Jeden rzut oka na raport i wiem czy delikwent to kanciarz czy człowiek, który miał po prostu pecha.

      Możesz opowiedzieć bardziej szczegółowo na temat tego raportu?
      Miałem w ostatnich 4 latach na 2 autach likwidowane 7 szkód nie z mojej winy. Ciekawy jestem jak mnie widzą? Są tam takie informacja czy do szkody wzywano Policję i czy likwidowano przez warsztat?

    •  

      pokaż komentarz

      Łączna kwota do zapłaty przez nich to ponad 7000 tyś zł.

      @Dwukolorowyolowek: OHUI! 7 mlń złotych zapłacili?

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: Wszyscy znajomi którzy maja kontakt z wyceną ubezpieczeń mówili, że wzrost składek był związany z wyższymi odszkodowaniami za szkody osobowe. Natomiast wpływ odszkodowań za szkody majątkowe był bardzo mały.

    •  

      pokaż komentarz

      ASO: 11500. Rzeczoznawca: 10500. Drugi rzeczoznawca:11000.

      A PZU? Masz frajerze 2500, a w korespondencje napisali ze jesli bede domagal sie tych 11000 to zrobia mi szkode całkowite.

      Na koniec musieli zapłacić jakieś 20000 za naprawa, prawnik, koszty sadowe itd.

    •  

      pokaż komentarz

      Wszyscy znajomi którzy maja kontakt z wyceną ubezpieczeń mówili, że wzrost składek był związany z wyższymi odszkodowaniami za szkody osobowe. Natomiast wpływ odszkodowań za szkody majątkowe był bardzo mały.

      @Massad: Zapewne masz rację, tam szkody są na setki tysięcy a nie jakieś "drobniaki".

    •  

      pokaż komentarz

      Potem taka naprawa trwała tygodniami

      @ArchDelux: idziesz do wypożyczalni z kwitami i masz auto zastępcze. Ubezpieczyciel będzie chciał jak najszybciej naprawić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @janusz0: Ale kij ma dwa końce - jeśli za malowanie zderzaka w klasie 'C' ASO bierze 4 tyś to coś tutaj jest nie tak. To że ubepieczyciel nas nie wydymał nie znaczy że ASO nie gra w h..., Na samym końcu ubezpieczenie rośnie o 100% y2y.

      Teraz rodzi się pytanie czy jeśli cesja pójdzie z dymem to czy ubezpieczenia OC/AC stanieją bo pojawią się stawki rynkowe, jeśli nie to jest się o co bić.

    •  

      pokaż komentarz

      @lucap01:
      a czy paliwo tanieje jak na giełdzie jego cena spada? po co ubezpieczyciele mieliby obniżać ceny, skoro i tak klient będzie miał do wyboru naprawę w garażu u mirka lub serwis+zamrożenie kilkunastu tysięcy złotych na rok, może dwa.

    •  

      pokaż komentarz

      ten akurat miał wykupione dodatkowe ubezpieczenie zwierząt domowych w ubezpieczeniu domu i z tego mogłem naprawić auto.

      @Ukukuki: Pierwszy raz o czymś takim słyszę. Miałeś niezłego farta!

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz: @quwert: @kwanty: @rockstar_janusz:
      Spójrzcie na sprawę z drugiej strony.
      Załóżmy że mieliście zajechaliście komuś drogę i koleś wjechał na krawężnik i rozwalił sobie felgę. Nie istnieje ubezpieczyciele a wy płacicie z własnej kasy za naprawę.
      Poszkodowany znlazł sobie mechanika który mu wymieni felgę za 25 000 zł a wy wiecie, że w mieście jest 5 co wymienią tę samą felgę za 500-1500 zł. Ale koleś się upiera że musi to być ten mechanik co wymieni za 25 000 zł.
      Rozumiem, że z miłą chęcią zapłacicie bez mrugnięcia okiem? Nie mówicie gościowi p#[email protected]%$! się dostaniesz 1200 i załatw sprawę. Koleś ma was w nosie i idzie do tego najdroższego możliwego co odpowiednio kwity wystawi i jeszcze z was osobiście kasę w sądzie ściągnie.
      A jak dzieciak wybije szybę w domu sąsiada to będziecie zadowoleni jak on znajdzie szwagra szklarza co szybę wyceni na 5000 tys a nie 500 zł? I jeszcze szwagier w sądzie odpowiednie uzasadni koszty? Super sprawa?

      W sumie po co mi wybór mechanika? Niech sobie ubezpieczyciel sam lawetę zorganizuje, sam mechanika wynajmie i odda auto. On ma lepsze zdolności negocjacyjne niż ja. Po co mam się bawić w szukanie który janusz lepszy? No chyba, ze jest jakaś kasa do podziału. Naprawy się nie zrobi a za fikcyjne lakierowanie błotnika kasę od ubezpieczyciela do podziału weźmie.
      Niech ubezpieczyciel ma obowiązek wskazać 2-5 warsztatów w powiecie do 50 tys mieszkańców albo w odległości nie większej niż 30 km i wy sobie z tej puli wybierzcie. Niech konkurują między sobą dostępnością i jakością napraw. Niech się reklamują, że naprawiają w ASO. A wam z głowy zdejmą cały ten bajzel towarzyszący naprawom.

      Wbrew pozorom to by było tańsze bo cała masa kancelarii czy naciągaczy by wyleciała z rynku i było by pole do obniżek OC

    •  

      pokaż komentarz

      @rockstar_janusz: Miałem taką sytuację:
      OC z PZU: 1000zł
      Niezależny rzeczoznawca: 3500zł.
      PZU: Niezależny rzeczoznawca prawie dobrze policzył, tylko się pomylił w jednej pozycji, powinno być 2500, pokreśliliśmy jego błędy na czerwono, ale nie przyznajemy się do takich wyliczeń, 1000zł.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl:

      Spójrzcie na sprawę z drugiej strony.
      Załóżmy że mieliście zajechaliście komuś drogę i koleś wjechał na krawężnik i rozwalił sobie felgę. Nie istnieje ubezpieczyciele a wy płacicie z własnej kasy za naprawę.
      Poszkodowany znlazł sobie mechanika który mu wymieni felgę za 25 000 zł a wy wiecie, że w mieście jest 5 co wymienią tę samą felgę za 500-1500 zł. Ale koleś się upiera że musi to być ten mechanik co wymieni za 25 000 zł.


      To nie jest tak, że ubezpieczyciel godzi się na każdą fakturę/wycenę. Główna różnica jest taka, że ASO będzie naprawiać na nowych częściach (niekoniecznie oryginalnych) oraz za godzinę pracy mechanika zażyczy sobie 150 zł (koszt pracy, utrzymania zakładu, etc...). Za to ubezpieczyciel policzy cenę pracy 25 zł/godzinę i wszystkie części jako używane. Na to wszystko są odpowiednie tabele i przeliczniki.

      Ubezpieczyciel też wiele rzeczy "przeoczy" we wstępnej wycenie. Np. Troszeczkę zarysowany zderzak nie wymaga naprawy skoro z drugiej strony i był już zarysowany. Za to ASO dopilnuje żeby pomalować lub wymienić na nowy cały zderzak, jeżeli choć jedna ryska była związana z likwidowaną szkodą.

      W sumie po co mi wybór mechanika? Niech sobie ubezpieczyciel sam lawetę zorganizuje, sam mechanika wynajmie i odda auto. On ma lepsze zdolności negocjacyjne niż ja.

      Tak to nie wyjdzie. Celem ubezpieczyciela jest zarobić, czyli naprawić Ci samochód nie najlepiej ani nawet nie "najrozsądniej" tylko najtaniej. Czyli znajdzie najtańszego mechanika (możesz się domyśleć jajka będzie jakość). Ubezpieczyciel nie będzie jeździł tym samochodem i to na Ciebie spadnie użeranie się później z nim że źle naprawił.

    •  

      pokaż komentarz

      @quwert: mi PZU nadkole i lampę wyceniło na 2000 zł, kosz naprawy na oryginalnych częściach 8500...

    •  

      pokaż komentarz

      @sopel87: Nie ma obowiązku naprawy szkody. Jest obowiązek wypłaty pełnego odszkodowania umożliwiającego przywrócenie rzeczy do stanu co najmniej tak dobrego, jak sprzed zdarzenia powodującego szkodę. Odszkodowanie można wydać na lody i żelki, ale musi być pełne. Jak piwo, kurła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Karthaginem_esse_delendam mówimy o AC. Wszystko zależy od wariantu, jak się chce mało płacić za składkę, to trzeba się liczyć z tym, że wypłacą mniejszą kwotę niż przy wariancie serwisowym

    •  

      pokaż komentarz

      @mailtalk: właściciel miał farta bo inaczej by płacił że swoich :) ja po części też bo inaczej bym nie miał zastępczego i było ryzyko ciagania się po sądach.

      @ArchDelux: Było już za późno bo mi dali wycenę od swojego rzeczoznawcy który robił oględziny :)

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl: Tylko po cesji wierzytelności to już jest kwestia mechanika. Jak ubezpieczyciel się nie zgadza, to mechanik może iść do sądu, gdzie musi wykazać, że ten koszt był realny. I jak ubezpieczyciel wykaże, że w innych miejscach za taką samą pracę musiałby zapłacić mniej, to sąd raczej zasądzi mniej.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @sopel87: No to jak płacisz z góry za jak to nazwałeś "wariant serwisowy" to po co Ci proponują inną wycenę?

  •  

    pokaż komentarz

    Polecam naglasniac sprawe, bob ubezpieczyciele chca nam ograniczyc prawo wyboru warsztatu gdzie zlikwidujemy szkode.
    Zalozmy ze serwisowalismy ciagle auto w ASO, nagle mamy kolizje i ubezpieczyciel proponuje bardzo mala kwote. Za taka kwote bedziecie mogli udac sie jedynie do pana "Henka" ktory zrobi to po taniosci, no bo wspolpracuje z ubezpieczycielem, a ubezpieczyciel nie chce wyplacic za duzo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Do tej pory oddawaliscie sprawe do dowolnego warsztatu i oni sie rozliczali na podstawie faktur.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz:
      Szczegół nawet z kwotą, bo o sam serwis w ASO nawet teraz trzeba powalczyć (kij z tym, że samochód na leasingu który musi być serwisowany w ASO, "zapłacimy jedynie za tego albo tamtego Heńka").
      Ale sama wygoda naprawy poleci na pysk. Już nie będzie "dostałem pismo że negują koszty naprawy / spokojnie, ja to załatwię, samochód czeka na odbiór" tylko trzeba będzie samemu walczyć z naciągaczami, żeby choćby zacząć naprawę albo zaryzykować zapłatę z góry...

    •  

      pokaż komentarz

      @Aramil: No dokladnie tak bedzie. Naprawiac na dobrych warunkach beda ci co maja poczatkowy kapital na naprawe, a potem beda sadzic sie z ubezpieczycielem - ktory i tak nie przyjdzie na rozprawe, a wyrok zapadnie po 2 latach. Ci ktorzy nie maja pieniedzy na porzadna naprawe, ani nie maja doswiadczenia w takich sporach - beda zdani na laske ubezpieczycieli

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz: Ubezpieczalnie płacą za szybę 6000pln a ta sama szyba sprzedana jako część zamienna w tym samym salonie kosztuje 3000.
      Więc się im nie dziwie że szukają oszczędności.

    •  

      pokaż komentarz

      @adamssson:

      W podanym przez ciebie przypadku zadna ubezpieczalnia nie zaplaci. To nie ameryka. Akceptowalne sa minimalne przebitki na czesciach.

      No i beda robic oszczednosci na waszych nowych samochodach, oferujac wam naprawe na zamiennikach zamiast oryginalow.
      Polecam sie zastanowic minusujacym bo bedzie dotyczyc to kazdego z was. Ockniecie sie 2 lata po fakcie, jak pojdzecie do warsztatu naprawic samochod ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      I jak zawsze, najbardziej dostana po uszach ci co nie maja pieniedzy i czasu na spory sadowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @adamssson: mi za drzwi boczne zapłaciła ubezpieczalnia 1500 zł, gdzie nowe kosztowały 3000 zł nie licząc robocizny. Końcowa wycena ASO 4000 zł.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @kaszmirona: ( ͡° ͜ʖ ͡°)szybki banik..ledwie 14 minut od założenia konta

    •  

      pokaż komentarz

      @Radkovich To jeszcze nic. U mnie początkowa wycena 3000. Końcowa naprawa w ASO 12000 także ubezpieczyciel zawsze leci w kulki. Bezgotówkowa to jedyna cywilizowana forma naprawy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz: naprawiałem szkodę w takim jednym polecanym, to mi na siłę drzwi szpachlą naciągali, gdzie takie drzwi leżą na ulicy za 200 zł w pełnej palecie barw na allegro. Efekt przed reklamacją drzwi miały po naprawie 2000 mikronów szpachli i lakieru, po reklamacji 1000 mikronów. (nienaprawiane mają 120). Zamiast oddać do zaprzyjaźnionego warsztatu, który powiedział że podreperuje mi w cenie naprawy jeszcze inne uszkodzenia, to dałem się namówić na "polecany gówno warsztat", bo w tym "moim" trwało by dłużej bo jaśniepan rzeczoznawca musi przyjechać, a to trwa ok tygodnia. Człowiek się uczy całe życie na błędach...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz: Co? Póki nie podpiszesz ugody z ubezpieczycielem w każdej chwili możesz lecieć do ASO naprawić. Jasne, lepiej podpisać cesje i sprzedać roszczenie za 1500 zł bo przecież po naprawie w kieszeni zostanie 500 zł. Tylko, że w tej sytuacji poszkodowani są wszyscy poza kancelarią. Ubezpeiczyciel zapłacił jak za naprawę w ASO, która de facto się nie odbyła. Poszkodowany naprawił pojazd w sumie nie wiadomo jak a składki za oc idą w górę.

    •  

      pokaż komentarz

      @SNUPPi: Wiesz jak wyglada naprawa w aso?

      Dostajesz kwitek do podpisania ze jesli ubezpieczyciel nie zaplaci za naprawe to placisz z wlasnej kieszeni (BMW Inchape).

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz: Wiem bo likwiduję codziennie kilkanaście szkód. Zajmuję się tym na co dzień i co najlepsze serwis bez potwierdzenie odpowiedzialność przez ubezpieczyciela nie rozpocznie naprawy mimo, iż klient takie oświadczenie podpisuje.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz: Pozdrawiam cieplutko naprawe w ASO :( Wycenili mi naprawe warta 2.5k na 10k z czego mialbym zaplacic 100% VATu pomimo tego ze calosc leci z OC sprawcy ...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz: Tak, ale @siup-siup też ma rację pisząc, że ceny części są horrendalne. Muszę założyć nowy spryskiwacz reflektora do Hondy, oryginalny w ASO to 800zł (!!!!) Sama plastikowa osłonka w kolorze nadwozia to 225zł!!!

    •  

      pokaż komentarz

      @adamssson: mnie PZU zapłaciło za szybę do 15-letniego forda 5800zl. Taka sama szyba też z firmy pilkington, tylko bez logo forda- 600zl.

    •  

      pokaż komentarz

      @Radkovich: U mnie lakka stłuczka po 3 ogledzinach/wycenach lotnego rzeczoznawcy zleconej przez RESO przedstawiciela firmy BALCIA w PL (takie gówniane ubezpieczenie miał sprawca) zakonczyło się na 4k PLN (pierwsza wycena 800 PLN). Naprawa w ASO 8k PLN. Najbardziej wkurzająca była ta strata czasu na umawianie się w warszyatach i późniejsze przepychanki z tą firmą.

    •  

      pokaż komentarz

      Co? Póki nie podpiszesz ugody z ubezpieczycielem w każdej chwili możesz lecieć do ASO naprawić. Jasne, lepiej podpisać cesje i sprzedać roszczenie za 1500 zł bo przecież po naprawie w kieszeni zostanie 500 zł. Tylko, że w tej sytuacji poszkodowani są wszyscy poza kancelarią. Ubezpeiczyciel zapłacił jak za naprawę w ASO, która de facto się nie odbyła. Poszkodowany naprawił pojazd w sumie nie wiadomo jak a składki za oc idą w górę.
      @SNUPPi: możesz to rozwinąć, bo nie rozumiem jak to działa. Dzeki.

  •  

    pokaż komentarz

    No i zaczyna się ból dupy właścicieli serwisów samochodowych, którzy na naprawach bezgotówkowych klepali niezłe fortuny... Znam ten temat z pierwszej ręki i wiem jakie tam wały odchodzą. To jest jedna wielka mafia. Wreszcie się to skończy. To już osiagnęło taką skale, że są całe wsie które żyja tylko z napraw bezgotówkowych.

    Jest drobna stłuczka parkingowa.... Zarysowany zderzak. Poszkodowany jedzie do renomowanego warsztatu na naprawę z OC sprawcy. Miły Pan w biurze mówi, proszę nic się nie martwić, tutaj podpisać, wszystko załatwimy. Wszyscy mili i uśmiechnięci. Klient podpisuje papiery, dostaje samochód zastępczy i uśmiechnięty jedzie do domu.

    Warsztat wycenia wymianę uszkodzonego zderzaka na 10000zł (a czemu by nie), do tego przy okazji znajduje jakieś ryski na błotniku, parę fikcyjnych uszkodzeń i robi się 15 000. Rrzeczoznawca podpisuje ekspertyze i bierze 1000zł w kopercie do kieszeni. Warsztat skleja i maluje zderzak za 500zł, poleruje błotnik i wymienia na papierze parę części. Gratis klient dostaje odkurzanie kabiny, nową choinkę zapachową i płyn do spryskiwaczy. Samochód do odbioru za 3 dni. Klient zadowolony.

    W międzyczasie idzie wniosek do ubezpieczalni o wypłatę środków. Prawnik wyspecjalizowany w użeraniu sie z ubezpieczalniami pisze tone pism. Ekspertyza biegłego jest. Ubezpieczalnia nie ma wyboru. Wypłaca kasę.

    Teraz podsumowanie:

    +15000 daje ubezpieczalnia
    -1000zł - łapówka dla rzeczoznawcy
    -500zł - prawnik
    -800zł - naprawa zderzaka i robocizna
    -200zł - odkurzanie kabiny
    -500zł - samochód zastępczy
    -20zł - choinka zapachowa i płyn do spryskiwaczy
    ---------------
    Zysk warsztatu za 1 dzień pracy: 12 000zł ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

    No i wszystko fajnie. Klient zadowolony. Warsztat zadowolony. Ale w gospodarce jak w przyrodzie nic nie ginie. Pytanie więc kto za to płaci... Ano ja płacę, pan płaci, pani płaci... Później wielki kwik, że złe ubezpieczalnie okradają klientów, bo OC kosztuje 2000zł za rok. To jest właśnie przyczyna.

    @Dorodny_Wieprz - nie jest tak? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: Nie nie jest tak, chociaz na pewno proceder jest obecny. Prawda jest gdzies pomiedzy.

      Jesli sprawa trafia do sadu, to ubezpieczalnia moze powolac wlasnego bieglego wiec "lapowka dla rzeczoznawcy" wiele nie daje. A to ze prawnik specjalizujacy sie w dochodzeniu odszkodowan pisze z ubezpieczalnia to nie znaczy z automatu ze zaplaca.

      Po prostu ubezpieczalnie wiedzac ze koszt naprawy jest bardzo mocno zawyzony (jak w twoim przykladzie) odmawiaja zaplaty. Potem sprawa trafia do sadu i tam niestety warsztaty przegrywaja.
      Jesli widac ze to ewidentny walek - prawnicy w ubezpieczalniach powoluja wlasnych bieglych i obalaja roszczenie. Po takim czyms mozna rownie dobrze podciagnac to pod wyludzenie.

      Nie jest to takie eldorado o jakim piszesz bo ludzie robili by miliony ;)
      Takie przebitki jakie ty pokazales w przykladzie sa praktycznie niemozliwe. To juz podchodzi pod jawne oszustwo/wyludzenie w momencie wykrycia i ryzyko jest spore. Zadna ubezpieczalnia tego nie zaplaci bez sprawy sadowej. Jednak jakis % mozna na pewno zarobic, ale nie w takiej skali.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz: No i wyobraź sobie, że robia na tym miliony. Teraz są już całe sieci firm i zakładów wyspecjalizowanych w takich interesach. To jest zorganizowana mafia. Wbrew pozorom ubezpieczalniom rzadko chce się iść na wojne sądową z takimi grupami. Zresztą prawnika który pracuje w ubezpieczalni też można przekupić, co zresztą się robi.

      Ostatecznie traci na tym klient który sponsoruje cały ten cyrk ze swojego ubezpieczenia. To jest taki model jak z służbą zdrowia w USA. Prywatne kliniki, prywatne szpitale, prywatne ubezpieczalnie i hordy prawników. Na sam koniec okazuje się, że tabletka paracetamolu w szpitalu kosztuje 30$ - tak, to nie ściema.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz: Niech nawet warsztat przegra jedną sprawę na 3. To z takich 12000*2 zapłaci za koszty sprawy numer 3. A gwarantuję Ci, że stosunek wygranych do przegranych na korzyść warsztatu jest zdecydowanie wyższy niż 2:1. Aktualnie ceny napraw w ASO poszły w kosmos, bo właśnie nieopłacalne dla ASO są jakiekolwiek inne naprawy niż remonty po stłuczkach, gdzie płatnikiem jest ubezpieczyciel. Po co się bowiem pieprzyć z naprawami za kilkaset złotych jak w tym samym czasie się trzepie tysiące od ubezpieczyciela.

      Jak zobaczyłem ostatnią fakturę za naprawę samochodu po stłuczce (nie z mojej winy), gdzie musiałem zapłacić z tej faktury cholerny VAT (minusy bycia VAT-owcem) to się za głowę złapałem. Za remont kilku elementów 13 tysięcy PLN netto, a ja 3 tysiące za wacik musiałem zapłacić (tak, wiem, że to potem odzyskałem płacąc mniejszy VAT z wystawianych przeze mnie faktur). Mam nadzieję, że przynajmniej zostało to zrobione dobrze, a nie jak napisał Turbostuleja, że naprawa fikcyjna :(.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: @Erie:

      O procederze slyszalem, ale podobno najwieksza kasa jest na falszywych szkodach. Tj idzie panamera i polonez na sfingowana stluczke.

      Byl nawet artykul gdzie transportowali specjalnie wyposazone samochody (opancerzone) na lawecie. Opancerzone zeby mozna bylo zwiekszyc ich wartosc. I cyk wypadek i z roszczeniem do ubezpieczyciela. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      http://wpolityce.pl/kryminal/224550-tajemnica-pozaru-limuzyn-sluzb-specjalnych-wyjasniona-chodzi-o-probe-gigantycznego-oszustwa

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: no to może niech przerzucą problem z nieuczciwymi zakładami na firmy ubezpieczeniowe, dlaczego nie mogą one dochodzić swoich praw w sądzie, nie po ch?# lepiej przerzucić problem na szarego obywatela niech buli i tak jest ze w szystkim w tym poj#%#nym kraju

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: prawda. W firmie koleś dostał ostatnio w plecy. Tak jakoś z 10 km/h. Nowa. Skoda. Pęknięty tylko zderzak. ASO Skody chce 27k cebulionów za naprawę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: Chyba za dużo filmów się naoglądałeś : )

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: myślę, że masz dużo racji, jest jednak druga strona medalu.

      W swoim życiu miałem do czynienia z kilkoma stłuczkami. Za każdym razem ten sam scenariusz - wycena wg. kosztorysu była zawsze mocno zaniżana.

      Jeżeli ktoś nie ma czasu na zabawy to idzie do porządnego warsztatu, a oni policzą ubezpieczycielowi z 250% więcej.
      Sami sobie winni, trzeba było nie lecieć w chuja. Chcieli wydymać freda, to teraz fred wydyma was.

      Także teraz będzie tylko gorzej, bo kosztorysy będą nadal zaniżane i nie będzie alternatywy, żeby temat szybko i bez problemów ogarnąć :(

    •  

      pokaż komentarz

      @KapitanSoS: tobie się wydaje ze tylko zderzak, pewnie pas tylny, belka zderzaka podłoga i pare innych rzeczy uszkodzonych do tego rbh i tyle wychodzi

    •  

      pokaż komentarz

      @CrashBack: i nie zapomnij o pękniętej głowicy silnika.

    •  

      pokaż komentarz

      @pomocifaq: Kapitalizm niestety tak działa, że i ASO wyjdzie na swoje i ubezpieczalnia wyjdzie na swoje. Walka o kasę między dwoma dużymi dobrze zorganizowanym podmiotami, siły wyrównane. Tylko, że na samym końcu i tak za wszystko zapłaci klient który musi ubezpieczyć samochód - bo to ostatecznie o jego pieniądze się szarpią.

      Najgorsze jest w tym wszystkim to, że teraz jak sobie np. samemu porysujesz drzwi wyjeżdżając z garażu (albo ktoś Cie stuknie na parkingu) i pojedziesz do warsztatu żeby Ci naprawili, to w 3/4 firmach powiedzą Ci, że gotówkowych w ogóle nie robią (bo im się nie opłaca). W czwartym walną Ci taką cene, że odechce Ci sie cokolwiek naprawiać. Ostatecznie i tak będziesz musiał pójść do pana Zenka który pomaluje Ci element u siebie w garażu. Wiem bo przerabiałem. Jak ostatnio przyjechalem do jakiejś firmy która zajmuje się naprawami blacharskimi i spytałem ile kosztuje pomalowanie drzwi, to pani spojrzała na mnie jakbym właśnie uciekł z psychiatryka.

      @menelaosPL: Firmy ubezpieczeniowe nie dochodzą swoich praw w sądzie, bo w Polsce każda sprawa ciągnie się przez minimum 2 lata i ostatecznie kosztuje firmę tyle co połowa kwoty ubezpieczenia, a gwarancji wygranej nie ma. Prawnicy zajmujący się odszkodowaniami wiedzą jak przeciagać takie sprawy w nieskończoność (pisma, odwołania, zażalenia itp). Zanim to sie skończy to samochód dawno będzie na złomie. Zresztą czy chciałbyś żeby Ciebie ciagali po sądach i zabierali Ci samochód do ekspertyzy, dlatego, że ubezpieczalnia nie może się dogadać z warsztatem? Dla ubezpieczalni po prostu prościej podnieść składki niż zatrudniać sztab prawników i użerać się z polskim wymiarem sprawiedliwości.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: w 100% się z Toba zgadzam - dolicz parę tysięcy za odholowanie z miejsca wypadku (oczywiście do ugadanego zakładu), koszt wynajęcia auta i my w czasem 20 osób składamy się z naszych ubezpieczeń na taki wałek :)
      Ale widzę że zostało to pięknie ubrane w słowa, obrócone w "złe pisiory" i afera elegancka :)

    •  

      pokaż komentarz

      tobie się wydaje ze tylko zderzak, pewnie pas tylny, belka zderzaka podłoga i pare innych rzeczy uszkodzonych do tego rbh i tyle wychodzi

      @CrashBack: I jeszcze nie zapomnij o choince zapachowej. Pracownik ASO?

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: Dokładnie o tym pisałem w innym poście, zgadzam się z Toba w 100% pytanie czy jak wejdzie ta ustawa to czy spadnie opłata OC/AC ? Bo jeśli nie to znaczy zę wydymają nas podwójnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @KapitanSoS podeslij zdjecia uszkodzeń i kosztorys z tego auta, jeżeli masz racje przeleje ci 1000zl, jeżeli ja mam to ty mi przelejesz

    •  

      pokaż komentarz

      @lucap01: oczywiście ze nie spadnie, nadal bedzie rosla

    •  

      pokaż komentarz

      Firmy ubezpieczeniowe nie dochodzą swoich praw w sądzie, bo w Polsce każda sprawa ciągnie się przez minimum 2 lata i ostatecznie kosztuje firmę tyle co połowa kwoty ubezpieczenia, a gwarancji wygranej nie ma.

      @Turbostuleja Nie do końca orientujesz się w sytuacji. Rozliczenie bezgotówkowe wymaga przedstawienia ubezpieczycielowi wraz z fakturą kosztorysu naprawy przez warsztat z rozbiciem na koszty części (nie można dodać tam nieuzasadnionego kosztu drzewka zapachowego) i robocizny. I teraz jeżeli:
      a) Faktura z warsztatu wygląda wg ubezpieczyciela na zawyżoną,
      b) Na fakturze ceny elementów wskazują na oryginały (dużo wyższe od zamienników)
      to na 99% po naprawie pojawi się rzeczoznawca z towarzystwa ub. obejrzeć auto. Sprawdzi, czy faktycznie doszło do wykazanych na fakturze napraw, zmierzy miernikiem grubość lakieru i oryginalność wstawionych części.
      Jak na fakturze poserwisowej masz wymianę zderzaka na nowy i ceny części wskazują na oryginały, a potem ubezpieczyciel ręką rzeczoznawcy stwierdza, że zderzak był klejony a wstawione części to zamienniki, to jest to jawne oszustwo i nie jest wcale trudno taką sprawę z warsztatem wygrać w sądzie. A do takiej rozprawy zazwyczaj nie dochodzi, bo najpierw informowany jest sam warsztat, który potulnie obniża kwotę faktury do rzeczywistego kosztu a ze strachu przed karą sądową nawet niżej i sam dopłaca do interesu.
      Przekręty owszem są (głównie koszty części), ale nie jest tak kolorowo jak piszesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @pomocifaq: a jak to jest jak w owu jest wpisana sieć partnerska? Przecież nie mogę od tak wybrać aso.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dorodny_Wieprz:
      Ja miałem podobną sytuację 10 lat temu, typ nie wyhamował i uderzył mi w tył. Do wymiany zderzak i klapa do spolerowania i przemalowania bo odbił się znaczek sprawcy. Oddałem samochód od ASO na naprawę bezgotówkową, po kilku dniach odebrałem naprawiony. Po kolejnych kilku dniach dostałem pismo od ubezpieczyciela o koszcie naprawy około 2800, a po kilku kolejnych dniach informację że samochód po ponownych oględzinach w ASO wymagał dalszej naprawy która kosztowała jeszcze 1500 PLN. W czasie gdy były kolejne oględziny samochód był już zwrócony przez ASO i nikt się ze mną nie kontaktował żeby go obejrzeć ponownie i tym bardziej nie był naprawiany ponownie.
      Zadzwoniłem na infolinię ubezpieczyciela i tam dowiedziałem się że nikogo to nie interesuje. Mogę podjechać do rzeczoznawców PZU lub napisać do nich pismo, tylko nie wiem po co skoro najwyraźniej co najmniej jeden z nich był zamieszany. Ponieważ rozmowy były nagrywane to olałem sprawę, miałem jakąś dupokrytkę że nie brałem udziału w wyłudzeniu.

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawe kto napisał taka ustawę, jakieś lobby znalazło swojego posła?

  •  

    pokaż komentarz

    Popieram protest! Ta ustawa jest napisana pod dyktando firm ubezpieczeniowych! Sam korzystałem z przeniesienia roszczenia na rzecz podmiotu trzeciego, w tym wypadku wypożyczalni. Z tego co wiem 1,5 roku pałują się w sądzie o kasę. Jeżeli ta ustawa wejdzie to w ja bym musiał ganiać po sądach. I o to chodzi, bo większości ludzi się nie będzie chciało!

    •  

      pokaż komentarz

      @gundis24: Pracowałem w wypożyczalni, niektóre sprawy ciągną się latami. Niektóre nawet się przegrywa. Jeżeli nic nie mylę to bezspornie płacone jest ok 30% takich opłat. Reszta to w kółko ta sama wojna z tymi samymi firmami.

      Trochę posrane jak tak o tym pomyśleć

    •  

      pokaż komentarz

      w kółko ta sama wojna z tymi samymi firmami.

      @dzek: Z tymi samymi firmami, o te same konkretne samochody, o takie same stawki i przypadki. A najśmieszniejsze jest to, że w każdej jest biegły, dwóch adwokatów/radców, kilka rozpraw. Wszystko kosztuje że ja p!#?#!$ę i stanowi pewnie ze 30% spraw w sądach gospodarczych. Po stronie zakładów to są koszty, po stronei firm zyski, a płacą za to podatnicy i opłacający składki.